piątek, 27 kwietnia 2007

Gdańsk

Kolega Eduardo, po przejrzeniu ‚autobusowego’, zdziwił się, że takie rzeczy dzieją się w komunikacji miejskiej w Gdyni, bo w Gdańsku nic takiego się nie zdarza. 

A że właśnie od Eduardo wracałam z ekipą. Zasiadłam sobie w autobusie, z błogim uśmiechem, a w pięć minut później wsiadła liczna rodzina i rozsiadła się za mną. Nic się nie działo. 

Pani za mną trzymała się kurczowo mojego oparcia i jednocześnie mojej zanikajacej w tempie zastraszającym fryzury. Cały czas pytlując do kogoś siedzącego za nią, ryczała mi w ucho: 

- No przecie do przodu nie bede gadać!! 

Nic… cisza.. Spokój… Słowa nie powiem

Brak komentarzy:

Autobusowy historycznie

Autobusowy historycznie