czwartek, 25 października 2007

I znowu przemiła staruszka

- Przepraszam, ale proszę się o mnie nie opierać. – poprosiła dziewczyna stojąca w autobusie, przygnieciona cielskiem sporej staruchy, do poziomej poręczy.
- Ale ja się muszę oprzeć! – oburzyła się kobieta. – Bo się przewrócę!
- To proszę uprzejmie. – dziewczyna z wysiłkiem wyszarpnęła się spod ciężaru, aż starucha mało nie upadła, bo przyciskała dziewczynę z całej siły.
- A bo te młode to teraz starszych nie szanują! Opierałam się o nią! Też coś! – Zagdakała. – A wszystkie miejsca z brzegu zajęte!
Rozpoznałam ten głos. To babsztyl, który regularnie pcha się na ludzi, a potem, w poczuciu wielkiej krzywdy, wszczyna awantury.
Tym razem nie zdzierżyłam:
- Proszę sobie tutaj usiąść. – pokazałam palcem puste miejsce o metr od babiszona.
- Ale to miejsce zajęte było! – Zaprotestowała. – te młode to wszystko zajmą…
- Jak tylko pani weszła do autobusu, tamta pani zaraz pani ustąpiła miejsca. Cały czas jest puste.
- Nie trzeba… ja zaraz wysiadam. Ale te młode to nie szanują… Widziała pani jakie pretensje dziewucha miała?! Że niby się pcham?! – Rozgdakała się na dobre.
No faktycznie. Nie powinno dziewczynie przeszkadzać, bo od nacisku tylko jej oczy z orbit wyszły… Ale tym razem nie miałam ochoty wszczynać awantury, więc już się nie odezwałam, czekając z rozpaczą, aż babsztyl się zamknie, albo wysiądzie. Ale następnym razem chyba jej przypieprzę, bo gdacze głośniej od rozkręconej na maksa muzy w słuchawkach.
Taka ludność to się już chyba pojawia masowo…

sobota, 13 października 2007

Miałam już nie narzekać…

… ale nie zdzierżę. Jechałam ja sobie w piątek busikiem do pracy… cisza… spokój. Do czasu. Wsiadł sobie siwy pan i usiadł na bocznym siedzeniu. W chwilę później wsiadła dziewczyna z wózkiem. I natychmiast natarła na tamtego pana, że on natychmiast ma miejsca jej ustąpić, bo ona chce przy dziecku usiąść. Pan grzecznie pokazał jej miejsce kawałek dalej – puste i jak najbardziej nadające się na opiekę nad dzieckiem w wózku. Na to dziewucha się wydarła, że on jest bezczelny. Pan próbował się cichutko bronić… w końcu też jej powiedział, że jest bezczelna – cichym, nieśmiałym tonem. Jak ten babsztyl mordę wydarł… Jak pogonił faceta… Jak rozsiadł się na siedzeniu z triumfem na pysku…. Prawdę mówiąc już miałam się poderwać do pyskówki, bo faceta żal mi było, a dziewczyna to zwykłe chamidło, ale powstrzymałam się, bo przecież obok niej małe dziecko było i co ono winne, że ma chamską matkę. 
W razie czego, jeśli ktoś z Was będzie w Gdyni, niech uważa: przytyta, z czarnym tapirem na głowie, wielkich grubych srebrnych kołach w uszach i w komplecie z dzieckiem w pomarańczowym wózku. Dosyć często wsiada rano na przystanku koło Parku Technologicznego w kierunku centrum. Straszny babsztyl, więc lepiej nie zaczepiać, bo znowu jej biedne dziecko i cały autobus będą musieli słuchać wielkiego darcia mordy.

piątek, 5 października 2007

Nowa amerykańska dzielnica?

Zapatrzyłam się w nadjeżdżający z przeciwka autobus i oniemiałam. Nie mogłam pojąć czemu nie rozumiem na co patrzę. Przytkał mnie napis „KACZEBUKY” – tak z amerykańska ;p. – Po chwili dopiero do mnie dotarło, ze chodzi o Gdyńską dzielnicę Kacze Buki, popularnie nazywaną Kaczymi Zbukami… – A to se kierowca zaszalał ;p.

Autobusowy historycznie

Autobusowy historycznie