środa, 20 lutego 2008

Opowieść z morałem

Kumpel, który regularnie poprawia mi humor świetnymi dowcipami, był świadkiem pewnej arcyciekawej sytuacji (wrażliwi nie czytać, tudzież nie jeść). Był na tyle uprzejmy że podzielił się ze mną swoją rozmową z gg:
L: buahaha o malo sie nie udusilem ze smiechu
L: bylem dzisiaj swiadkiem dowcipu roku
L: siedze w tramwaju
L: praktycznie pusto
L: wsiada jakis typ, w miare normalny nie zeby jakis tam zul
L: dyla na koniec tramwaju
L: wyciagnal reklamowke (taka nieprzezroczysta z auchana)
L: spodnie w dol i zaczyna walic kupsztala do tej reklamowki
F: nie
L: wysral sie, polozyl delikatnie reklamowke na siedzeniu i wysiadl
F: omg
L: autentyk !
F: :D:D:D:D
L: ale to nic
L: wsiada inny gosc
F: ktos to krecil?
L: jedzie dwa przystanki
F: jak ktos na to usiadl?
L: lepiej
L: siedzial obok i filowal na te siatke
L: pewnie mial nadzieje ze w srodku jakis portfel czy cos
F: :DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
L: i zaczyna niepostrzezenie wsuwac reke do tej reklamowki tak zeby nikt nie zauwazyl
L: i widze jak mu mina rzednie
L: wyciagnal reke i zdziwko :D
L: a ze nie mial gdzie wytrzec wystawil za okno zeby nie jebalo :D
L: a ja normalnie rylem na caly tramwaj
L: mowie ci stary :D prank of the year jak nic :D
L: taki z niego psotnik był
L: dawno sie tak nie ubawilem
L: najlepsze bylo jak gosciowi mina rzedla jak grzebal w tej siatce :D
L: tak powoli :D
L: wiesz jak zabawa dla dzieci „pomacaj i zgadnij co to”
L: po prostu psota roku :D
L: moral z tego prosty
L: nie kradnij bo gowno bedziesz z tego mial

środa, 13 lutego 2008

L4

W związku z tym, że jestem po małym wypadku i nie wychodzę z domku i szans najmniejszych nie mam na korzystanie z naszej ukochanej komunikacji miejskiej, dzisiaj tylko stary jak świat kawał, który wszyscy z pewnością znają: 

W autobusie siedzi babcia. Na przystanku wsiada skin, babcia widząc go ustępuje mu miejsce:
 - Siadaj biedaku, nie dość że po chemioterapii to jeszcze w butach ortopedycznych.

piątek, 1 lutego 2008

Opowieść pewnego kierowcy…

Ludność niecierpliwie przebierała nóżkami, żeby kierowca się w końcu pojawił. Oni dupcie już dawno na siedziskach grzali, dawno był czas odjechać, a tu kierowcy ani widu ani słychu. W pewnym momencie przez niecierpliwe sarkania przebił się stukający dźwięk… 
Ktoś pomógł niewidomemu wsiąść do autobusu, a on sobie stuk stuk laseczką z samego końca, na przód autobusu, obijając siedzenia i pasażerów. Nikt mu złego słowa nie powiedział, bo przecież wiadomo… nie widzi. A on sobie spokojnie doszedł do kabiny kierowcy, złożył laseczkę, usiadł, namacał stacyjkę i odpalił silnik. 
Ponoć ludność wyrywała z autobusu w tempie błyskawicznym :p

Autobusowy historycznie

Autobusowy historycznie