Ostatnio dzień w dzień dosiadają się do mnie baby, które wysiadają tam gdzie ja. Im się nie spieszy, one mają czas! Kurrrna! A ja do pracy biegusieńkiem muszę i mam 10 minut na nabycie żarełka, i dodreptanie na dworzec po „metro”. Kawałek przed przystankiem podnoszę zadek i grzecznie mówię „przepraszam”. Paniusia odpowiada „ja też tu wysiadam” i siedzi sobie spokojnie… Nawet dupy nie ruszy… Zazwyczaj jeszcze trzyma się oparcia krzesełka przed nią. Ja stoję, a ona siedzi sobie wygodnie i jeszcze przepuszcza wszystkich innych, bo jej się nie spieszy. No w morrrrrdę!!! Zabiję w końcu któregoś durnego babsztylaaaa!!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz