Wsiadłam do autobusu i zaraz usłyszałam kumpla kierowcy narzekającego w niewybrednych słowach:
- Czy ja będę mógł tam wysiąść? Nie? Skrrrrrwysyny! Niech sobie po plaży gnoje biegają, a nie po ulicy!!
Ano rację ma ten pan. Co roku owa upierdliwość odbywa się na ulicach Gdyni… Czy innym miastom przydarza podobne nieszczęście? Nie wiem. Pojęcia nie mam, co za święto jest dzisiaj – i nikt z moich znajomych, tudzież zapytywanych obcych, pojęcia nie ma. Moja mama mówi, że jakieś państwowe… sąsiadka, że jakieś religijne. A ch** je wie. Mnie tylko wkurza, że z tej okazji normalnie dojechać nigdzie nie można! Biegacze… rolkarze… – dla nich pewnie wielka atrakcja, a dla mnie cholerna upierdliwość. Nie dosyć, że przejazd przez Gdynię blokują, to jeszcze śmiecą gdzie popadnie, bo ich przecież śmietniki nie obowiązują. Zatkało mnie po prostu, jak zobaczyłam jakąś pannę na rolkach, która po prostu pierdzielnęła kubeczkiem gdzieś na trawnik. Jak ja nie cierpię takich brudasów… Cała trasa zaśmiecona… syfiarze cholerni.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz