Chyba w Ikarusie. Były takie dwa miejsca obok siebie. Pierwsze w miarę wygodne, a to obok straszne, bo na kole i nie wiadomo było co zrobić nogami.
Oczywiście, że usiadłam na tym z brzegu! Chwilę potem przez pół autobusu przeszła właśnie do mnie jakaś kobita i powiedziała, że chciałaby usiąść. Ależ oczywiście, że obróciłam się bokiem, żeby wpuścić ją na siedzenie obok. Baba się obraziła i żądaniowym tonem, wskazując paluchem na moje miejsce, powiedziała, że chce tutaj. No cóż…
- Ja też chcę tu – odparłam.
Baba do końca trasy sapała mi na kark. A niech se sapie… Ja sobie poczytam :>.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz