wtorek, 3 kwietnia 2007

Chodnikiem

Dodreptałam właśnie razem z M. do przystanku. Podjechał jakiś random autobus. Otwarły się drzwi … i po ułamku sekundy, z tych ostatni wypadł jakiś facet. Na mordę.
Jako dobra samarytanka podleciałam biegusiem i podniosłam faceta. Paszcza rozbita a facet porządnie zawiany. M. doleciał chwilę potem. Podniosłam gościa i wlekąc go na ławkę, pod przystankową wiatę, rzuciłam radośnie:
- No to pan poimprezował.
- Nie imprezowałem! Ktoś dał mi w mordę… Kto mi dał w mordę…? Kto….?
- Płyta chodnikowa…

Brak komentarzy:

Autobusowy historycznie

Autobusowy historycznie