poniedziałek, 26 marca 2007

Szamołopotacz

Tkwię niecierpliwie na przystanku. Szefowa wypuściła mnie z pracy za późno, a autobus i tak się spóźnia. Wszystko mnie drażni, a jak pojawia się szamołopotacz dostaję piany.
Idzie rozbujany, z pyszczącym dzieckiem i normalną żoną, majta ramionami i pieprzy cały czas:
- Patrz, promocja! Obniżka 50%, ale najpierw podnieśli o 80%, raz zapomnieli starą cenę odkleić! Ja wiem, że oni to robią! O bielizna, na pewno droga! Naciągają tylko ludzi! Pewnie też jakąś promocję mają! Tylko by kradli! Nie po to ja zarabiam... - tu szczęśliwie głos stał się niezrozumiały, bo paplając oddalał się krokiem marszowo-klaunowym holując dzieciaka, mimo, że żona tkwiła na przystanku. Zajarzył. Zawrócił. Zobaczył reklamę na przystanku. - O znowu coś wciskają! To za darmo powinno być!
Coś podjechało, więc wskoczyłam, bo miałam dosyć. Byle dalej od pajaca.... Usiadłam wygodnie, drzwi się zamknęły i usłyszałam z tyłu autobusu:
- Ta komunikacja miejska!... za moje pieniądze!.... dwóch zabili, tylko im trzysta złotych zostawili!... A ty co za czapkę założyłeś?! - Tym razem wyrażnie zwrócił się do dziecka. - Po co mu jom wziołeś? Wygladasz w niej jakbyś miał iść po kartofle! Jest taka bajka... "Jaś płacze, że dzieci się śmiejš, że ma wielki łeb, a tata pocieszał: nie masz synku, ale weż czapkę i idź do piwnicy po kartofle!". Jak ty sie zachowujesz?! (Dziecko było spokojne, tylko normalnie do niego mówiło) Jak w domu się zachowujesz!! Masz zapalenie mózgu?! Wiesz czemu taki masz?! Bo ci spuch! ....
Wyrwałam jak oparzona z autobusu, byle dalej od tej traumy. Szamołopocząca trauma wysiadła za mną... pobiegłam. Byle dalej...

Brak komentarzy:

Autobusowy historycznie

Autobusowy historycznie