niedziela, 6 września 2009

Roboty na drogach

Poprzesuwali przystanki, a busiki suną leniwie, acz nerwowo, z innymi samochodami, po jednym, zatkanym pasie. Luzik. Niestety rano muszę wstać wcześniej o godzinę, bo przed pracą muszę zrobić, w zastępstwie, jednemu niepełnosprawnemu panu śniadanie. Sama opieka czy robienie śniadania problemem nie jest, ale jest niestety zmiana warunków jazdy. 
Przywykłam do tego, że jadę sama, słuchając muzy na mp3, co bardzo lubię. Taki poranny czas na relaks. Teraz nie ma takiej opcji. Zbyt dużo znajomych osób jedzie tym samym, wcześniejszym, autobusem. Jak zwykle rzucam szybkie cześć i zasuwam na dalekie pojedyncze miejsce… A niestety, każdy kto mnie zna, za mną… No to wyciągam słuchawki z uszu i próbuję konwersować. Z jedną osobą jeszcze się da, ale… rozmówców zwykle mam dwoje: chorego na zespół downa chłopaka, który niestety bardzo niewyraźnie mówi, ale domaga się uwagi i przemiłą skądinąd koleżankę, której niestety wody płodowe wchłonęły całe poczucie humoru podczas pierwszej ciąży… szkoda tylko, że go nie oddały zanim odeszły. Koleżanka owa też domaga się uwagi, niestety ignoruje zupełnie chorego chłopca, bo skoncentrowana jest tylko na córce, którą odwozi do przedszkola. Ale na litość boską, dlaczego oni mówią jednocześnie?!

Brak komentarzy:

Autobusowy historycznie

Autobusowy historycznie