Dziś rano jechałam autobusem ze starszym, całkiem miłym kierowcą. Życzliwy… uczynny… i diablo nieapetyczny. Co chwilę odcharkiwał bardzo głośno i pluł przez okno, nawet nie oglądając się czy coś za nim nie jedzie…
To ja już wolę gołębia kupą… Dobrze, że nie jestem kierowcą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz