wtorek, 20 maja 2008

Kanar

Miałam kiedyś kumpla kanara. Pracował w firmie x w innym mieście. Nie podpowiem, że w stołecznym.
Pamiętam jak opowiadał o jakiejś blondi, która z nim flirtowała byle nie wlepił jej mandatu. W końcu powiedział, że wypisuje jej specjalny bilet, żeby inni kanarzy nie zaczepiali. Uśmiechnęła się i radośnie podpisała… mandat.
Całkiem nieźle mu się powodziło, ale karierę zakończył tragicznie. Któregoś dnia, podczas sprawdzania biletów, jakiś gapowicz przywalił mu, zdaje się, deską. Nie wiem skąd ją miał… a może to nie była decha… w każdym razie jakiś ciężki przedmiot. Przywalił, rzucił się do ucieczki i wyskoczył z pociągu wprost pod nadjeżdżający na przeciwnych torach. A potem prasa pisała, że kanar zabił człowieka.
Kumpel, zwykle dość gruboskórny, całkiem się załamał i musiał zrezygnować z pracy.
Finito.

Brak komentarzy:

Autobusowy historycznie

Autobusowy historycznie