… czy jakkolwiek to się pisze.
Jechałam sobie trajtkiem zatłoczonym po sufit prawie i bezwolnie zerknęłam przez okno. Aaaaa! Mój błąd, bo aż się zapatrzyłam. Stała tam sobie starowinka i spokojnie aczkolwiek zawzięcie kopała w nosie. Dłubała, oglądała i bezstresowo wycierała w szaliczek. Całe szczęście, że nic nie jadłam… A z drugiej strony, jak to mówią, kto nigdy nie dłubał w nosie niech pierwszy rzuci kamieniem…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz