Przede mną usiadł jakiś nędznie wyglądający chłopak: w kiepskim szaroburym garniturze i z włosami jak ruda sierść jakiegoś zwierzaka. Patrzyłam i patrzyłam… Wlepiałam swoje patrzałki i przyglądałam się niegrzecznie. Wyglądał jak nieszczęście. Tak sobie pomyślałam, że rude kręcone włosy nigdy, ale to przenigdy, nie powinny być krótkie! I wtedy skojarzyłam. Widywałam już go kilkakrotnie… Przypomniałam sobie scenę z jakiegoś roku wcześniej. Późny wieczór, prawie noc, a on, przy bardzo głośnej muzyce, siedział na oknie i machał długimi piórami. Jakie on miał piękne włosy! Wtedy chyba jeszcze się uczył… a teraz praca… Pewnie dlatego musiał ściąć włosy. Cholerna szkoda…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz