W autobusach sypiam regularnie. Jakim cudem budzę się na czas? Nie wiem. W każdym razie zaszywam się w kąciku i odjeżdżam. Pozostała tylko walka z dosiadaczami, bo śpiąca jestem bezbronna i nie mam szans krzywo spoglądać na ludność. Jak na razie skutecznie korzystam z parasolki, którą dostałam na urodzinki. Z nieznanych przyczyn nikt nie siada na jej, wystawiony na siedzenie obok, szpic :>.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz