Autobus ruszył już z przystanku, kiedy jakieś 50 metrów dalej ruszyła w jego kierunku dziewczyna. Przemknęła ryzykownie między samochodami, ale mimo, że autobus tkwił w korku, kierowca drzwi nie otworzył. Dziewczyna biegła więc równo z autobusem… Czasem go wyprzedzała i stawała, żeby odsapnąć. Przebiegła tak z pół kilometra, głównie pod górkę. Wszyscy pasażerowie jej kibicowali. Aż zaparło mi dech, kiedy zapomniała zamachać na autobus na przystanku na żądanie i myślałam, że jej kierowca nie wpuści. Przypomniała sobie jednak na czas :). A kiedy wsiadała, przez cały autobus przebiegły westchnienia pełne ulgi… A jakieś 200-250 metrów dalej pełne niedowierzania chichoty, bo wysiadła na najbliższym przystanku i pomaszerowała dalej spacerowym krokiem ;p.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz